Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko” – pisze św. Paweł do swojej umiłowanej, korynckiej wspólnoty. Sytuacja jest trudna. Samodzielna gmina przeżywa kryzys; nękają ją podziały oraz oczywiste wątpliwości w wierze. Paweł wylicza problemy: kazirodztwo, swoboda obyczajów czy pozostałe po nawróceniu pogańskie praktyki. Wydaje się, że wspólnota bardzo odbiega od chrześcijańskiego ideału.

Jak to? Czy po nawróceniu człowiek nie zmienia się o 180 stopni? Czy Paweł źle naucza? Za mało czyni cudów? Nie? No, to może to wina Koryntian, którzy nie chcą słuchać? Niezupełnie.

Przyczynę problemów Apostoł widzi w niedojrzałości duchowej wspólnoty; nie gromi ich poważnymi spojrzeniami, ani nie oskarża. Mówi prosto: Jesteście jak dzieci! Spożywacie mleko, a nie pokarm stały.  Zaraz, zaraz, ale czyż Jezus nie mówił, że mamy stać się jak dzieci? Owszem, ale w zupełnie innym znaczeniu.

Prosty przykład: Widzisz kogoś, kto chce wrócić do Boga, co mu powiesz? Wyłożysz dekalog, podkreślając, że  “musisz to” a “tego to ci nie wolno”? Nie. Opowiesz mu o miłości Boga; o Krzyżu, przebaczeniu i miłosierdziu.

Wiele razy w życiu dostawałam złote rady, remedia i w ogóle cud-miód pomysły. Kręciłam na nie nosem, przewracałam oczami, a w najlepszym wypadku mówiłam “nie, dziękuję“. Po czasie – czasami długim – zdawałam sobie sprawę, że to nie były wcale takie złe pomysły, i wcielałam je w życie. Zmądrzałam? Może, ale to bardziej kwestia dojrzałości i różnego rodzaju doświadczeń.

Jak “przerzucić się” z mleka na pokarm stały? Po pierwsze: Przede wszystkim kochać; gdy kochasz Boga, przykazania nie są nałożonymi ciężarami, których trzeba przestrzegać. Stają się wręcz drogowskazami. Nie raz łapałam się na myśleniu “jak dobrze, że umiemy rozpoznać co jest grzechem”.  Po drugie: Słuchać. Zarówno innych ludzi jak i Ducha Świętego. Po trzecie: Ufać.

I nic więcej.

 

 

 

 

 

 

 

Advertisements